Nie sposób wyobrazić sobie kuchni japońskiej bez makaronu, dlatego zaskakującym może wydawać się fakt, że sposób produkcji makaronu przybył do Japonii z Chin w VI wieku. Przedtem makaron dla Japończyka znaczył tyle, ile jego przydomek, czyli „mokry sznurek” (jap. mugi-nawa). Spośród siedmiu noodlowych królów Kraju Kwitnącej Wiśni, Soba jest w czołówce najpopularniejszych makaronów na świecie i choć Japończykowi (przynajmniej temu sprzed 400 lat) kojarzyła się z Fast Foodem (zupełnie jak sushi), to w naszej kuchni zajmuje ona szczególne miejsce.

Sama gryka, aż do XVI wieku była pożywieniem biednych – niewdzięczny, bezglutenowy, niekleisty z natury towar służył jako materiał do wyrobu podpłomyków, klusek, kleików czy też ciastek.  Dopiero w XVI wieku po raz pierwszy wymieszano ją z niewielką ilością mąki pszennej, która nadała ciastu elastyczności i umożliwiła wyprodukowanie pierwszego makaronu Soba. Teraz oprócz mąki pszennej, rolę spoiwa odgrywają mąka ryżowa i ziemniaczana – taka czy inna, zawsze w mniejszości 1:4.

Przez prawie 300 lat, dopóki nie wynaleziono maszyny do wyrabiania makaronu, Soba wychodziła spod spracowanych rąk kucharzy. Wyobraźcie sobie precyzję z jaką trzeba było ciąć ciasto w idealnie równe i cienkie nitki… japońscy szefowie kuchni mówią, że samo krojenie ciasta można było opanować w 3 dni, mieszanie mąki zaś w ponad 3 lata.

W XIX wiecznej Japonii soba była drugą po sushi najpopularniejszą przekąską. „The History and Culture” Ishige N. mówi, że w 1860 roku w Edo istniało 3763 Sobaya ! (restauracji lub barów specjalizujących się w podawaniu potraw z makaronu Soba).

Cienki, płaski, w jaśniejszych i ciemniejszych odcieniach szarości, zachwyca delikatnie orzechowym smakiem, tudzież herbacianym w przypadku wersji z proszkiem z zielonej herbaty. Podawany zarówno na zimno i na gorąco, jako przystawka i danie główne, jest moim zdecydowanym faworytem na japońskim stole!

Japończycy wierzą, że Soba posiada niezwykłe właściwości oczyszczające. Tradycją było serwowanie jej, kiedy ktoś wprowadzał się do domu, czy też kiedy witano nowego sąsiada, na znak dobrych relacji międzyludzkich.  Dziś gości na stołach podczas wigilii Nowego Roku, najczęściej pod postacią Misoka Soba (jap. „noworoczne soba” – potrawa przyrządzana na setki różnych sposobów).

Spróbuj sam przyrządzić danie z makaronu Soba, korzystając z przepisu na ZARU SOBA. Przekonasz się, że warto używać go w swojej kuchni nie tylko od święta!

 Tekst: Izabela Zielska

Źródła:
„Japońska Kultura Kulinarna” Iwona Kordzińska – Nawrocka
„Kuchnia Japońska” Kimiko Barber

Tagged with:
 

2 Responses to Była sobie Soba, czyli „mokre sznurki”, cz. I

  1. Adrian napisał(a):

    super, że powstał Wasz blog:) mam nadzieję, że będzie więcej przepisów:)

    • Anna Kalaji napisał(a):

      Bardzo się cieszymy! Przepisów już wkrótce będzie znacznie więcej więc zapraszamy do zaglądania :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *