Rozwój nowoczesnych technologii stosunkowo powoli dotyka podstawowych dziedzin naszego życia. W sypialniach nadal śpimy na łóżkach, a jedynym gadżetem jest zazwyczaj budzik, wypierany przez komórkę czy smartfona. Podobnie jest w łazience, gdzie radio wbudowane w prysznic i kolorowe lampki to do niedawna był szczyt technologicznego wyrafinowania. I tylko Japończycy się wybijają ze swymi sedesami, które mają funkcję bidetu i suszenia oraz podgrzewane deski. Genialny wynalazek.

Nowoczesna lodówka Ale została jeszcze jedna rzecz – kuchnia. I tu też wydajemy się stosunkowo konserwatywni. Jakoś tak wychodzi, że technologię chętnie wpuszczamy do naszego życia towarzyskiego, a nawet intymnego, ale to, co jemy, gdzie śpimy i dokonujemy toalety niechętnie oddajemy w jej ręce. Z drugiej strony trudno jest wymyślić coś zupełnie nowego – łóżko to łóżko, prysznic to prysznic, a garnek to garnek. Nie znaczy jednak, że producenci sprzętu kuchennego nie próbują, choć niektóre z ich pomysłów są co najmniej dziwne.

Jednym z nich była lodówka, która podłączona do sieci miałaby automatycznie zamawiać ze sklepu internetowego produkty, które by się skończyły. Pomijając już ryzyko powierzenia lodówce danych do swojej karty, żeby mogła za sprawunki zapłacić, nie wyobrażam sobie ustalania planu, według którego mogłaby działać – mogłoby się zdarzyć zamówienie podstawowych produktów, gdy jesteśmy na wakacjach, ale zapomnieliśmy wyłączyć odpowiednią funkcję choć opróżniliśmy lodówkę.

Pozostaje też kwestia czysto techniczna – lodówka żeby wiedzieć co ma w środku, musiałaby skanować kody kreskowe przed włożeniem i przy wyjęciu. Nie sama oczywiście, tylko naszymi rękami, co byłoby co najmniej uciążliwe.

Oczywiście to rozwiązanie miałoby swoje zalety – piwa nigdy by nie brakło, mniej produktów by się marnowało, bo informowałaby o terminach przydatności do spożycia, a także mogłaby podawać przepisy na potrawy wykorzystujące produkty, które ma w środku. Ale dopóki skanowanie kodów odbywałoby się ręcznie, dopóty nikomu nie chciałoby się tego robić. Tu z pomocą mogłaby przyjść technologia NFC znana z kart zbliżeniowych – czytnik w lodówce odczytywałby dane z chipa umieszczonego w opakowaniu żywności, ale to na razie zdecydowanie zbyt droga wizja, żeby mogła się w najbliższym czasie ziścić. O wiele bardziej ekscytująca jest wizja lodówki Bio Robot, która tworzyłaby oddzielne kieszenie żelowe dla każdego produktu i każdy utrzymywała w odpowiedniej temperaturze, a zapachy nigdy by się nie mieszały. Ale to jeszcze bardziej odległa wizja, niż lodówka w chmurze.

Autor: Marcin Sikora
Redaktor Naczelny Stuff Polska

Tagged with:
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *